27 czerwca jak zwykle w Filii nr 3 dyskutowaliśmy w ramach DKK o książce „Australijczyk w Italii”. Tym razem przybyły z Anglii mieszkaniec Australii z żoną i synkiem postanawia odpocząć od trosk w Italii.
Sama książka jest dość przewidywalna – uczynny, prosty sąsiad w codziennych czynnościach przekazuje życiowe prawdy głównemu bohaterowi. Całość jest jednak opowiedziana ze sporym wdziękiem. Przybliża tę małą wysypkę Lipari, zachwala jej walory, ale autor nie omija też trudnych tematów. Do tego dostajemy dawkę pyszności- bo przecież akcja dzieje się we Włoszech. Jest dużo makaronu, owoców morza i wina.
Książka idealna by na chwilę dać się porwać  Italii. Jest to książka o poszukiwaniu prawdziwego domu, ciepła rodzinnego i bliskości. O tym, że warto czasami zatrzymać się w szaleńczym pędzie życia i posłuchać głosu własnego serca, zadbać o relacje z innymi ludźmi. Dzięki niej można się też dowiedzieć, że życie codzienne to nie film i nie wyjęte z katalogu obrazki, że wychowywanie noworodka to też nie bajka, tylko sprawdzian dla związku.